Książę Lampedusy, Steven Price

Książę Lampedusy, Steven Price, Wydawnictwo Czarne

Niedawno skończyłem czytać powieść Stevena Price’a „Książę Lampedusy”, wydaną przez Wydawnictwo Czarne. To książka, po przeczytaniu której wróciły do mnie wspomnienia z Palermo.

Kiedy w 2006 roku chodziłem ulicami Palermo, chłonąłem sycylijski upał, zapach miasta, jego hałas, piękno i zaniedbanie, moja uwaga krążyła wokół zupełnie innych miejsc. Nie szukałem wtedy śladów Giuseppe Tomasiego di Lampedusy, autora „Geparda”, ani świata, z którego wyrosła ta niezwykła powieść.

Po lekturze książki Price’a czuję, że coś mi wtedy umknęło.

Portret człowieka u kresu życia

Książę Lampedusy, Steven Price

Steven Price napisał powieść o Giuseppe Tomasim di Lampedusie: człowieku schorowanym, zmęczonym, ironicznym, melancholijnym i świadomym, że czas wymyka mu się z rąk.

Lampedusa ma 58 lat, ale czuje się stary. Dziś brzmi to zaskakująco, bo inaczej myślimy o tym wieku. W jego przypadku za poczuciem starości stoi jednak choroba, słabnące ciało i świadomość zbliżającego się końca. Zmarł, mając zaledwie 60 lat.

I właśnie wtedy, u kresu życia, rodzi się „Gepard”.

W tym połączeniu wątków odchodzenia księcia i narodzin jego książki tkwi siła powieści Price’a. Kończy się życie księcia, kończy się dawny świat sycylijskiej arystokracji, kończy się rzeczywistość rodzinnych pałaców, dawnych zwyczajów i wielkich nazwisk. Jednocześnie powstaje książka, która zajmie poczesne miejsce w literaturze.

Ruiny pałacu księcia

Price prowadzi spokojnie opowieść o Lampedusie. Pokazuje człowieka z krwi i kości: czasem czułego, czasem drażliwego, obdarzonego specyficznym poczuciem humoru (przeczytaj koniecznie opis wizyt u lekarza), uwikłanego w trudne relacje rodzinne i małżeństwo z Licy, wybitną psychoanalityczką.

W tle jest Palermo lat 50. XX wieku: podupadające, pełne śladów dawnej świetności, zmęczone historią. Symbolem końca dawnego świata są także ruiny pałacu księcia Lampedusy, zniszczonego podczas bombardowania Palermo. Price nie potrzebuje tu wielkich deklaracji. Wystarczy obraz rodzinnej siedziby, która przestała być domem, którego nie da się już odbudować.

Bardzo dobrze czyta się fragmenty poświęcone samemu pisaniu. Price pokazuje moment, w którym Lampedusa zaczyna pracować nad „Gepardem”. Opowiada też o kontaktach księcia z wydawcą, który ostatecznie decyduje się nie publikować „Geparda”.

Gioacchino Lanza Tomasi i włoskie meandry prawa

Bliskość portretu Lampedusy kreślonego przez Price’a wynika z faktu, że przygotowując swoją powieść, autor spotkał się z Gioacchinem Lanzą Tomasim, adoptowanym synem Lampedusy, oraz jego drugą żoną Nicolettą. Dzięki temu w książce pojawiają się opowieści, których pewnie nie znajdzie się w źródłach związanych z historią rodu czy historią literatury.

Wątek Gioacchina jest zresztą jednym z ciekawszych w całej powieści. Lampedusa nie miał własnych dzieci, więc pod koniec życia adoptował dorosłego kuzyna, aby przekazać mu nazwisko i część rodzinnej spuścizny. Dodatkowo, w momencie adopcji żyli oboje rodzice Gioacchina. Dla polskiego czytelnika może to wydawać się dziwne, ale we włoskich realiach miało głęboki sens: chodziło nie tylko o formalność, lecz także o przedłużenie historii rodu.

Price pokazuje tę relację i podkreśla, jak ciepłe uczucia żywił książę i wobec kuzyna. Widzimy silne więzi między starszym, schorowanym pisarzem a młodszym człowiekiem, który staje się jego spadkobiercą nie tylko w sensie prawnym, ale także symbolicznym: jako ktoś, kto ma przejąć pamięć.

Za klauzurą w Palma di Montechiaro

Jedną ze scen, jakie szczególnie zapamiętałem z powieści, jest wizyta Lampedusy w klasztorze benedyktynek w Palma di Montechiaro, miejscu związanym z historią jego rodu, który ufundował klasztor.

Lampedusa, jako potomek fundatorów klasztoru, korzysta z dawnego przywileju i przekracza granicę ścisłej klauzury. Robi to na zaproszenie ksieni. W tej scenie czuć zarówno wyjątkowość sytuacji, jak i pewne zakłopotanie bohatera, który wchodzi do przestrzeni zamkniętej, cichej i rządzącej się zupełnie innymi prawami (dokładniej regułą zakonu).

I znów dostrzegłem tu motyw odchodzenia i pamięci. Klasztor trwa, ale świat i ród, który go ufundował, odchodzi.

Powieść biograficzna o świecie, który odchodzi

„Książę Lampedusy” to bardzo dobrze napisana powieść biograficzna o księciu, który odchodzi, ale spokojnie pisze swoją powieść, reguluje kwestie dziedzictwa i wyrusza w swoje ostatnie podróże po Sycylii.

Steven Price, choć jest Kanadyjczykiem, potrafił przekonująco oddać atmosferę Palermo, zmęczenie księcia, jego ironię, samotność i próbę zapisania świata, który zmieniał się bezpowrotnie.

Kiedy wrócę do Palermo, zajrzę w miejsca opisane przez autora i sprawdzę, ile zostało z ruin pałacu księcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *