Właśnie skończyłem czytać książkę Grażyny Bastek „Warsztaty weneckie w drugiej połowie XV i w XVI wieku. Bellini, Giorgione, Tycjan, Tintoretto”, wydaną przez Wydawnictwo Naukowe PWN. Sięgnąłem po nią z oczywistego dla mnie powodu: od lat oglądam w Wenecji obrazy tych mistrzów, ale tym razem chciałem poznać kulisy ich powstawania.
Autorka Warsztatów weneckich Grażyna Bastek jest historykiem sztuki, publicystką i kustoszem malarstwa włoskiego w Muzeum Narodowym w Warszawie. Specjalizuje się w sztuce nowożytnej oraz technikach malarskich dawnych mistrzów, a wiedzę naukową potrafi przekazywać w sposób zrozumiały także osobom, które nie zajmują się historią sztuki zawodowo. Czytelnicy mogą ją znać przede wszystkim z bestsellerowych „Rozmów obrazów” oraz z „Ilustrownika. Przewodnika po sztuce malarskiej”.
Lubię podziwiać obrazy weneckich mistrzów XV i XVI wieku zarówno w galeriach i kościołach Wenecji, jak i w muzeach innych miast. Kiedy widzę je po raz pierwszy, odbieram je przede wszystkim emocjonalnie i poddaję się wrażeniu, jakie wywołują. Przy kolejnym spotkaniu budzi się we mnie ciekawość.
Zaczynam zastanawiać się, jak powstawał dany obraz, kto poza artystą pracował nad jego wykonaniem, czy istnieją inne jego wersje, a jeśli tak, czym się od siebie różnią. Przyglądam się też temu, co robi na mnie największe wrażenie: kompozycji, kolorom, światłu, gestom postaci, a czasem drobnemu detalowi, którego wcześniej nie zauważyłem.
Książka składa się z trzech części: „Struktura obrazu”, „Disegno i colorito w Wenecji” oraz „Warsztaty mistrzów weneckich od Belliniego do Tintoretta”. Każda z nich w inny sposób pomaga zobaczyć więcej.
Jak powstawały obrazy weneckich mistrzów?
W pierwszej części Grażyna Bastek omawia budowę obrazów tworzonych przez weneckich artystów: od wyboru podłoża i wykonania podrysowania po przygotowanie oraz nakładanie farb. Niezależnie od tego, czy pisze o podobraziach, podrysowaniach czy pigmentach, nie czułem się przytłoczony szczegółami technicznymi. Czytałem tę część trochę jak opowieść o odkrywaniu kolejnych tajemnic obrazu. Dowiadywałem się, co kryje się pod jego powierzchnią i w jaki sposób badacze rozpoznają dziś kolejne etapy pracy artysty.
Szczególnie zaciekawiła mnie kwestia imprimitury, czyli warstwy nakładanej na podłoże przed rozpoczęciem właściwego malowania. Grażyna Bastek przywołuje zalecenie Vasariego, aby rozprowadzać ją nożem, a następnie wyrównywać uderzeniami dłoni lub palców. Dzięki temu na obrazach mogły zachować się odciski palców wielkich mistrzów.
Malarze mieli również swoje ulubione imprimitury. Tycjan początkowo stosował białą, a później sięgał po pomarańczowoczerwoną lub brązową. Wybór koloru tej warstwy wpływał na ostateczny wygląd dzieła i był jednym z elementów nadających pracom poszczególnych artystów wyjątkowy charakter.
Co oznacza disegno, a co colorito?
W drugiej części autorka rozszyfrowuje pojęcia disegno i colorito w kontekście malarstwa weneckiego. Dzięki temu dowiedziałem się, jaką rolę w tworzeniu obrazu odgrywały rysunek i kolor.

Grażyna Bastek pokazuje, że wielcy weneccy mistrzowie, między innymi Giovanni Bellini, Tycjan i Tintoretto, wykonywali szkice i studia na papierze. Podważa tym samym opinię, że malarze weneccy nie przywiązywali wagi do rysunku.
Czytając o wykonywanych przez nich podrysowaniach, mogłem podejrzeć sposób ich pracy dzięki zamieszczonym w książce reflektogramom w podczerwieni. Pokazują one linie niewidoczne gołym okiem, poprawki wprowadzane podczas malowania oraz zmiany pierwotnej kompozycji. Dzięki nim łatwiej zrozumieć, że dzieło nie zawsze powstawało zgodnie z raz przyjętym planem, ale zmieniało się w trakcie pracy artysty.
Autorka świadomie używa określenia colorito, aby podkreślić, że decydujące znaczenie ma sposób, w jaki artysta posługuje się farbą, nakłada ją na płótno i buduje za jej pomocą obraz, a nie samo przygotowanie kolorów na palecie.
Grażyna Bastek wyjaśnia fenomen weneckiego koloru i pokazuje, skąd wzięło się używane do dziś określenie „wenecka paleta”. Czytelnik poznaje także pigmenty stosowane przez miejscowych malarzy, w tym oltremare di Venezia, czyli ultramarynę. Z zaskoczeniem przeczytałem, że najczystszy, drobno utarty pigment osiągał cenę złota, a czasem nawet ją przewyższał.
Warsztaty mistrzów weneckich
W trzeciej części Grażyna Bastek zagląda do warsztatów Giovanniego Belliniego, Giorgiona, Tycjana i Tintoretta. Mogłem zobaczyć, czym różnił się ich sposób pracy, jak organizowali swoje pracownie i jaki udział w powstawaniu dzieł mieli uczniowie oraz pomocnicy. Autorka pokazuje też, w jaki sposób realizowano zamówienia, tworzono kolejne wersje tych samych przedstawień i rozdzielano zadania między osoby zatrudnione w warsztacie.

Ta część książki przypomina, że obraz przypisywany wielkiemu artyście nie zawsze powstawał wyłącznie pod jego ręką. Czasem mistrz opracowywał kompozycję i wykonywał najważniejsze partie, a pozostałą pracą zajmowali się jego współpracownicy. Powstawały również repliki i warianty znanych przedstawień. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, dlaczego dwa podobne dzieła mogą różnić się detalami, sposobem malowania czy jakością wykonania.
Warto dodać, że ta część nie ogranicza się do czterech głównych bohaterów książki. Czytelnik znajdzie w niej również podrozdziały poświęcone pobytowi Leonarda da Vinci w Wenecji oraz obecności Dürera i sztuki niemieckiej w mieście.
Po lekturze książki „Warsztaty weneckie”
Po lekturze „Warsztatów weneckich” mam poczucie, że podczas kolejnej wizyty w galerii lub kościele spojrzę uważniej na obrazy Belliniego, Giorgiona, Tycjana czy Tintoretta.
To nie jest książka przeznaczona wyłącznie dla studentów historii sztuki. Grażyna Bastek posługuje się przystępnym językiem, a zagadnienia techniczne omawia w sposób, który budzi ciekawość i zachęca do dalszego odkrywania obrazów. Dużą pomocą są także starannie dobrane ilustracje towarzyszące opisywanym zagadnieniom.
Polecam „Warsztaty weneckie” pasjonatom malarstwa włoskiego, szczególnie tym, którzy lubią dzieła weneckich mistrzów XV i XVI wieku i chcą podczas kolejnego spotkania z nimi zobaczyć więcej.


