„Zobaczyć Neapol i przeżyć” – to pierwszy wpis z tego cyklu. Będąc we wrześniu w Neapolu, widziałem dziesiątki samochodów i skuterów na polskich tablicach rejestracyjnych. Nie trzeba ich szukać. Są wszędzie. Nie są to pojazdy polskich turystów.
Wiele z nich użytkują mieszkańcy Neapolu i Kampanii. Polska rejestracja pozwala przede wszystkim obniżyć koszty ubezpieczenia. Wokół tego powstał jednak masowy proceder oparty na polskich spółkach, rejestracjach i umowach najmu lub leasingu.

Jak to działa?
Wyjaśniam, jak to możliwe, że w Neapolu na każdym kroku spotkasz pojazdy na polskich blachach. Samochód albo skuter zostaje formalnie sprzedany firmie zarejestrowanej w Polsce. Otrzymuje polskie tablice, a następnie wraca do włoskiego użytkownika na podstawie umowy najmu, leasingu lub użyczenia. Takie rozwiązanie może być prawie legalne. Problem zaczyna się wtedy, gdy Polska istnieje w całej operacji głównie na papierze.
W 2024 roku Guardia di Finanza przejęła w rejonie Neapolu przesyłkę z Polski zawierającą 21 tablic rejestracyjnych, dokumenty pojazdów i umowy. Śledczy ustalili, że pojazdy, których dotyczyły dokumenty, nigdy nie opuściły Włoch.
Do Neapolu przyjechały więc tablice i papiery. Samochody i skutery pozostały na miejscu. Problemem są także ubezpieczenia. Użytkownik może zapłacić pośrednikowi za cały pakiet, a później okazuje się, że pojazd nie ma ważnego OC.
Neapol: 35 tysięcy polskich tablic rejestracyjnych
Według danych podawanych przez włoskie media w rejonie Neapolu jeździ około 42 tysięcy pojazdów na zagranicznych tablicach. Około 35 tysięcy ma numery polskie.
W 2025 roku pojazdy na polskich tablicach uczestniczyły w prowincji Neapolu w około 5 tysiącach zdarzeń drogowych. Mniej więcej połowa nie miała ważnego ubezpieczenia. Przy takich liczbach nie mówimy już o kilku kierowcach szukających tańszego OC. Mówimy o systemie.
A gdzie są służby?
To pytanie nasuwa się samo. Jak przez lata może działać proceder obejmujący dziesiątki tysięcy pojazdów?
Sam podczas kilku dni w Neapolu widziałem ich dziesiątki. Stały na ulicach i parkingach, jeździły przez centrum. Trudno uwierzyć, że nikt wcześniej nie widział skali problemu.
Włoskie media opisują również wykorzystywanie tego mechanizmu przez organizacje przestępcze. I właśnie tutaj dobrze widać, jak może wyglądać współczesny przestępczy proceder. Nie potrzeba przemytu przez granicę. Wystarczy firma, pośrednik, kilka dokumentów, „leasing” z Polski i tablica z literami PL.
Dopiero w 2026 roku włoskie służby uzyskały łatwiejszy dostęp do polskich danych pozwalających sprawdzać pojazdy i ich ubezpieczenia. W Neapolu zapowiedziano także intensywniejsze kontrole.
Pozostaje pytanie: dlaczego dopiero teraz? Przecież problem nie pojawił się wczoraj.
Kiedy więc zobaczysz w Neapolu samochód albo skuter na polskich tablicach, bardzo możliwe, że jego użytkownik mieszka kilka ulic dalej, a sam pojazd z Polską ma wspólne przede wszystkim numery rejestracyjne.

I jeszcze jedno: uważaj na drodze. Jeśli dojdzie do kolizji z takim pojazdem na polskich blachach, może się okazać, że mimo polskich tablic nie ma on ważnego OC, a kierowca nie jest jego właścicielem.

