Kiedy jadę do Włoch: do Wenecji, Padwy albo Triestu, najczęściej wybieram trasę przez Czechy i Austrię. To dla mnie naturalny kierunek z Wrocławia, a w dodatku po drodze mogę zatrzymać się w Wiedniu. Czasem tylko na chwilę. Ostatnio stanąłem na dwie godziny na Kahlenbergu, wstąpiłem do kościoła św. Józefa, potem spojrzałem z góry na miasto i pomyślałem, że Wiedeń nie powinien być wyłącznie punktem tranzytowym.
Można tu wypić kawę, zrobić krótki spacer i ruszyć dalej na południe. Można też zostać na noc albo na kilka dni. Wtedy przydaje się przewodnik „Wiedeń. Travelbook” (wyd. 3) Katarzyny Głuc, wydany przez Bezdroża – praktyczny, poręczny i ciekawie napisany.
To nie jest obszerna monografia miasta. To przewodnik do używania w podróży, który zmieści się w większej kieszeni, torebce lub małym plecaku. Już otwierający książkę rozdział „Atrakcje Wiednia” pomaga szybko zorientować się, co warto zobaczyć, jak połączyć miejsca w sensowną trasę i jak nie zgubić się w nadmiarze wiedeńskich „must-see”. A tych jest naprawdę dużo: Schönbrunn, Hofburg, katedra św. Szczepana, Belweder, Albertina i cała Dzielnica Muzealna, a do tego Klimt, kawiarnie, secesja, parki, punkty widokowe i Dunaj.

Dalej autorka pomaga przejść od najważniejszych atrakcji do konkretnego planowania pobytu. Prowadzi przez kolejne części miasta, podpowiada, na co zwrócić uwagę, a jednocześnie zostawia miejsce na spokojniejsze odkrywanie Wiednia. Na koniec Katarzyna Głuc zaprasza jeszcze na wycieczki poza Wiedeń. To ciekawa propozycja dla tych, którzy zostają w stolicy Austrii na kilka dni i chcą zobaczyć coś więcej niż samo miasto.
Największą zaletą przewodnika po Wiedniu jest dla mnie proporcja między informacją a praktycznością. Autorka daje czytelnikowi wystarczająco dużo kontekstu, ale nie przytłacza szczegółami, także z racji tego, że książka ma nieco ponad 180 stron. Dzięki temu przewodnik dobrze sprawdzi się zarówno podczas pierwszego pobytu w Wiedniu, jak i wtedy, gdy miasto jest tylko przystankiem w drodze do Włoch.
Z mojej perspektywy ciekawy był oczywiście Kahlenberg. Tu muszę zaznaczyć, że o samym wzgórzu i bitwie pod Wiedniem jest w przewodniku niecałe pół strony. To wystarczy, żeby umieścić miejsce w podstawowym kontekście, ale jeśli ktoś szuka szerszej opowieści o odsieczy wiedeńskiej, będzie musiał sięgnąć po dodatkowe źródła.

Brakuje mi też indeksu miejsc. Przy przewodniku używanym w podróży byłby bardzo wygodny, zwłaszcza gdy chce się szybko odnaleźć konkretną atrakcję, ulicę, kościół czy muzeum. W tej roli musi wystarczyć bardzo czytelny i szczegółowy spis treści, który rzeczywiście pomaga poruszać się po książce.
Mimo tych uwag „Wiedeń. Travelbook” Katarzyny Głuc uważam za przewodnik bardzo przydatny. Szczególnie dla osób, które chcą zaplanować krótki, dobrze ułożony pobyt w Wiedniu albo potraktować miasto jako coś więcej niż tylko postój po drodze.
Po mojej ostatniej wizycie na Kahlenbergu wiem jedno: dwie godziny w Wiedniu to zdecydowanie za mało. Wystarczają, żeby spojrzeć na miasto z góry i nabrać apetytu na więcej. A kiedy następnym razem zdecyduję się zostać tu dłużej, ten przewodnik będzie dobrym punktem wyjścia do zaplanowania zwiedzania.


