Ciao Goethe to opis podróży po Italii, jaką odbył Jacek Cygan, śladami niemieckiego poety i pisarza. Książkę ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy.
Kiedy otrzymałem i otworzyłem przesyłkę z książką, to w pierwszej chwili zachwyciła mnie jej okładka. Chwilę później zabrałem się do czytania i – zachęcony treścią książki – chciałem „połknąć” ją jak najszybciej, ale kolejna chwila uświadomiła mi, że jest to książka do smakowania.
Podróż włoska dwóch poetów
Johann Wolfgang Goethe w 1786 roku wyruszył z Karlsbadu (obecnie Karlovy Vary) w dwuletnią podróż po Włoszech i przemierzył Italię od Tyrolu po Sycylię. Swoje przeżycia opisał i opublikował jako Podróż włoska.
Podróż włoska ukazała się w Polsce w 1980 roku (jedyne wydanie) nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego w serii „Podróże” zainicjowanej przez Pawła Hertza w 1977 roku.
Ciao, Goethe! to opis podróży, jakie odbył Jacek Cygan przez prawie dwadzieścia lat, kiedy wraz z żoną podążał śladami Goethego po Italii. W tej włoskiej podróży, która miała miejsce ponad 200 lat później po wyprawie niemieckiego poety, Jacek Cygan odkrywał miejsca opisane przez Goethego – oglądał te same kościoły, pałace, ruiny, kolumny, stał przed tymi samymi dziełami sztuki. Czasami okazywało się, że czas zatarł już ślady pobytu poety i nie ma już budynków pamiętających Goethego.
Jako czytelnik książki i miłośnik Italii, cieszyłem się z podróżniczej uczty, jaką przygotował Jacek Cygan, który zebrał wspomnienia ze swoich wycieczek po Włoszech w układ zgodny z podróżą Goethego i opisał wszystko pięknym językiem.
Czytając doświadczałem więc spotkania dwóch poetów, widziałem ich dwie podróże i mogłem towarzyszyć im w wyprawie zarówno w czasie, jak i przestrzeni.
Jacek Cygan był mi do tej pory znany jako autor tekstów piosenek, których napisał ponad tysiąc. Po przeczytaniu książki poznałem innego Jacka Cygana – poetę, który pisał też wiersze po włosku (Ambulanza, 2005), podróżnika, detektywa tropiącego ślady Goethego, erudytę oraz znawcę włoskich potraw i win.
Ta ostatnia cecha autora jest szczególnie cenna, bo poznajemy wraz z nim włoskie restauracje, restauratorów, ciekawe dania oraz regionalne wina. których opisów sam Goethe w swojej książce poskąpił.
Kiedy we wstępie Jacek Cygan tłumaczy, dlaczego napisał książkę Ciao, Goethe!, podaje dwa powody: „Pewnie trochę dlatego, że ludzi poznaje się najlepiej w podróży, ale także z innego powodu. Jestem częścią tego samego świata, którego kawałkiem był Goethe”.
Z Karlsbadu aż po Sycylię
Książka jest nie tylko zapisem podróży z Karlsbadu przez Wenecję, Florencję i Rzym na Sycylię, ale również subiektywnym przewodnikiem po Włoszech napisanym przez Goethego i Cygana.
Podróż zaczyna się w Czechach – ucieczką Goethego z Karlsbadu. Jest rok 1786. Poeta o trzeciej nad ranem opuszcza hotel „Drei Rote Rosen” w Karlowych Warach i wymyka się z miasta. Jego tropem rusza Jacek Cygan…
Jak wielu ludzi z północy Goethe i Jacek Cygan docierają do Italii przez przełącz Brenner i jadą nad Gardę. Autor książki Ciao, Goethe! zauważa, że niemiecki poeta stworzył swój dziennik z listów podróżnych. Chociaż przebywający nad Gardą poeta został nawet aresztowany jako podejrzany o szpiegostwo na rzecz cesarza Józefa II, to Cygan pokazuje nam, że dzisiejsi mieszkańcy tych okolic eksploatują jego pobyt do granic. Nawet parking podziemny w Torbole nosi imię Goethego.
Jacek Cygan osadza podróż Goethego w realiach geograficznych i historycznych. Dzięki temu Czytelnik dowiaduje się/przypomina sobie, że w roku 1786 nie było jeszcze rewolucji francuskiej i napoleona, a na wynalazek żarówki i samochodu trzeba poczekać jeszcze sto lat.
Kolejne rozdziały książki uświadomiły mi, że włoski „zestaw obowiązkowy” przed dwustu laty nie różnił się od dzisiejszego. Znad Gardy Goethe pojechał do Werony, gdzie podziwiał zabytki starożytne, amfiteatr, a także zapisał w dzienniku, że widział rozgrywki w piłkę między szlachcicami z Werony i Vicenzy. A Jacek Cygan od razu uspokaja nasze emocje dotyczące posagu Julii i słynnego balkonu. Ich Goethe nie oglądał, bo pod koniec XVIII wieku jeszcze nie istniały. Bardzo mi odpowiadały te uwagi i dygresje, które dotyczą tego, co dzisiaj uważamy za dziedzictwo kultury europejskiej.
Ponieważ Goethe wyruszając w są podróż miał ochotę zobaczyć na własne oczy obrazy, rzeźby i zabytkowe budowle, to Jacek Cygan dzieli się z nami wiedza na temat malarzy, rzeźbiarzy i architektów uznawanych za mistrzów w XVIII wieku (Tintoretto, Rafael, Leonardo, Michał Anioł) i wskazuje, że o niektórych zupełnie zapomniano np. Caravaggio.
Kolejne miasta w których autor książki chodził śladami Goethego to Vicenza, Padwa, Wenecja i Ferrara.

W Vicenzy Goethe podziwiał budowle palladiańskie, a Jacek Cygan po całym dniu zwiedzania udał się do „Ristorante Agli Schioppi”. Został tam rozpoznany przez grupę rodaków, którzy poprosili o wspólne zdjęcie. Wtedy podeszła do niego szefowa restauracji i przyniosła biały talerzyk, na którym polski poeta miał się podpisać. Pokazała też cała ścianę obwieszoną talerzykami z autografami sławnych osób. Ciekawe, czy talerzyk Jacka Cygana jeszcze wisi na ścianie tego lokalu?
Oczywiście oprócz obserwacji obyczajowych podzielił się z nami opisem całej kolacji, podając nazwy co bardziej smakowitych dań oraz towarzyszących im win. Na takie sprawozdania możemy liczyć przy okazji każdej odwiedzanej restauracji, więc można sobie zbudować listę polecanych przez Jacka Cygana miejsc.
W Padwie autor książki udał się do Ogrodu Botanicznego, gdzie znajduje się palma Goethego. Miałem okazję ją zobaczyć kilka lat temu. Dodatkowo Jacek Cygan zatrzymał się w położonym w samym centrum hotelu Donatello, w którym też miałem okazję nocować. Wspomnienia Padwy wróciły…
Jacek Cygan opisując Wenecję wspomina wiele znanych osób, w tym swoich przyjaciół, kontrastując to ze zdaniem z dziennika Goethego: „W całej Wenecji jest może tylko jedna osoba, która mnie zna, a i z nią nieprędko się zobaczę”. Przy okazji Cygan opowiada nam o związku różnych poetów z Wenecją i swoich wierszach o tym mieście (nie znałem tych wierszy). A potem ruszył szlakiem Goethego, który oglądał budowle projektowane przez Palladia i uczestniczył w mszy św. w kościele św. Justyny, upamiętniającej zwycięstwo nad Turkami. Na tej uroczystości spotkał weneckiego dożę.
Jacek Cygan nie byłby sobą, gdyby nie polecił nam ciekawego lokalu. Tym razem był to taras hotelu Monaco. Ta wizyta stała się pretekstem do dłuższego opisu weneckiego jedzenia i picia. Opisał nam też swoje ulubione miejsca w Wenecji. Rozdział wenecki jest obszerny i można się wybrać – z książką w ręku – na spacer śladami dwóch poetów.
Po wizycie w Ferrarze, Goethe, a za nim Jacek Cygan, pojechali do Rzymu.

Opis dwóch wizyt Goethego w Rzymie oraz podróż jego szlakiem przez Jacka Cygana liczy ponad 100 stron, więc pozostawiam Czytelnikom książki radość smakowania poszczególnych opisów.
Przy okazji rozdziału o Rzymie Jacek Cygan opowiada o swojej przyjaźni z Igorem Mitorajem i miejscach, gdzie znajdują się jego rzeźby. Miłośników opowieści kulinarnych zachwyci zapewne historia o restauracji Ar Galletto przy placu Farnese., a tropicieli ciekawostek – informacja o grobie syna Goethego znajdującym się na jednym z rzymskich cmentarzy.
Następny etap opisywanej podróży to Neapol, czyli wizyta w krainie, którą opiewał Goethe w wierszu „Kennst do das Land” i Mickiewicz – „Znasz-li ten kraj”. Jacek Cygan z właściwą sobie erudycją pisze nie tylko o odwiedzanych kościołach i muzeach, ale też sugeruje, że powiedzenie „Zobaczyć Neapol i umrzeć” wymyślił również Goethe.
Przedostatnim etapem podróży Goethego była Sycylia. Goethe zainteresował się tam m. in. losami Józefa Balsamo, czyli Cagliostra, skrytykował willę Palagonia w Bagherii (mnie się podobała) i podziwiał Teatro Greco w Taorminie. Z tego ostatniego schodzi do miasteczka przedzierając się przez żywopłoty z agaw. Jak zauważa autor książki Goethe zmieniał się w trakcie swojej dwuletniej podróży i na Sycylii „to już nie radca stanu zapięty na ostatni guzik, dźwigający na swoich barkach odpowiedzialność państwowego urzędnika, ani nie ten sam poeta, który swoją sztuką chciał naprawić świat”. W jego listach pojawiło się więcej wolności…
Ostatni rozdział książki opisuje drugi pobyt Goethego w Rzymie
Po przeczytaniu „Ciao, Goethe” mogę śmiało stwierdzić, że będę wracał do tej książki i zabiorę ją ze sobą w swoje podróże do Włoch. Polecam tę książkę wszystkim miłośnikom Italii. A na razie: Ciao, Cygan!.