Chrystus zatrzymał się w Eboli, Carlo Levi

Chrystus zatrzymał się w Eboli, Carlo Levi, Materia 2026

W 1980 roku, podczas Konfrontacji Filmowych we Wrocławiu, obejrzałem „Chrystus zatrzymał się w Eboli”, film Francesco Rosiego z 1979 roku. W główną rolę wcielił się Gian Maria Volontè, a partnerowała mu między innymi grecka aktorka Irene Papas. Po ponad 45 latach nie pamiętałem już fabuły filmu, dlatego sięgając po książkę, nie porównywałem jej z ekranizacją.

Do ponownego spotkania z tą historią skłoniło mnie nowe wydanie książki Carla Leviego, które ukazało się w październiku 2026 roku nakładem wydawnictwa Materia. Na okładce wykorzystano zdjęcie Irene Papas z filmu Rosiego. Aktorka zagrała Giulię, miejscową „wiedźmę”, która prowadziła gospodarstwo domowe zesłanego pisarza.

Carlo Levi – malarz, lekarz i zesłaniec

Chrystus zatrzymał się w Eboli, Carlo Levi, Materia 2026

Carlo Levi (1902–1975) był włoskim pisarzem, malarzem, lekarzem i działaczem antyfaszystowskim. Za działalność polityczną został w 1935 roku skazany na trzy lata zesłania do Lukanii, na południu Włoch, niedaleko Matery. Przebywał najpierw w Grassano, a następnie w Aliano, które w książce występuje pod nazwą Gagliano.

Levi nie przedstawia zesłania jako pasma osobistych cierpień i nie kreuje się na męczennika. Przybywa do Gagliano mając skrępowane ręce, w w towarzystwie „dwóch krzepkich funkcjonariuszy państwowych w spodniach z czerwonymi lampasami i o twarzach bez wyrazu”. Ma ze sobą przybory malarskie i chce poświęcić czas malowaniu. Tymczasem miejscowi chłopi dowiadują się, że jest lekarzem. Nie mają zaufania do dwóch miejscowych medyków, więc zaczynają prosić go o pomoc, a czasem wręcz zmuszają do leczenia chorych.

Galeria ludzkich charakterów

Jednym z największych atutów książki jest sposób, w jaki Levi przedstawia spotykanych ludzi. Faszystowski burmistrz, urzędnik pocztowy, miejscowa wiedźma, ksiądz, dwaj lekarze, „ten, co trzebi świnie”, a nawet trupa aktorska z Sycylii – tworzą barwną galerię postaci.

Autor rozmawia z nimi i opisuje ich zachowania. Pisze życzliwie, choć nie stroni od humoru, ironii, a czasem satyry. Nawet przedstawiciele faszystowskiej władzy częściej wydają się w jego opowieści komiczni niż demoniczni. Szczególnie interesująca jest historia dwóch miejscowych lekarzy, którzy widzą w Levim konkurencję. Autor podejrzewa, że przynajmniej jeden z nich pisze na niego donosy. W rezultacie otrzymuje zakaz wykonywania zawodu. Mimo to nadal pomaga chorym, a burmistrz przymyka na to oko.

Bieda, malaria i zapomniany świat południa Włoch

Levi trafia do regionu, którego mieszkańcy żyją w ogromnej biedzie. Widzi nędzne domy, ciężką pracę chłopów i ludzi umierających na malarię. Jako lekarz próbuje pomagać, ale nie jest w stanie zmienić warunków życia, które sprzyjają chorobom. Zarówno on, jak i chłopi wiedzą, że decyzje dotyczące poprawy ich losu zapadają daleko, w Rzymie.

Opisywaną rzeczywistość dobrze oddaje tytułowe stwierdzenie, że Chrystus zatrzymał się w Eboli. Według miejscowych chłopów dalej, na południe, nie dotarły już ani cywilizacja, ani historia, ani zainteresowanie władz.

Włoski faszyzm przed II wojną światową

Książka pokazuje codzienne oblicze włoskiego faszyzmu na prowincji w latach 1935–1936. Levi pozostaje pod nadzorem władz i podlega różnym ograniczeniom, ale może malować, rozmawiać z mieszkańcami i pomagać im jako lekarz. W maju 1936 roku, po zwycięstwie Włoch w Abisynii, ogłoszono amnestię, dzięki której odzyskał wolność.

Czytając te fragmenty, trudno mi było nie porównywać jego losu z sytuacją przeciwników politycznych Hitlera w Niemczech. Tam już od 1933 roku działał obóz koncentracyjny Dachau. Gdyby Levi, człowiek żydowskiego pochodzenia, prowadził podobną działalność polityczną w nazistowskich Niemczech, najprawdopodobniej trafiłby do obozu koncentracyjnego.

Zesłanie, które zakończyło się przyjaźnią

Gdy Levi otrzymuje wiadomość o amnestii, mieszkańcy proszą go, żeby pozostał, ożenił się i zamieszkał wśród nich na stałe. Przybył jako obcy zesłaniec, a stał się ich przyjacielem i lekarzem, któremu ufają.

Więź z tym miejscem przetrwała przez całe jego życie. Po wojnie, jako senator interesował się losem południowych Włoch i ich mieszkańców. Carlo Levi zmarł w Rzymie w 1975 roku, ale zgodnie ze swoją wolą został pochowany w Aliano.

Piękny język, który się nie zestarzał

Carlo Levi napisał „Chrystus zatrzymał się w Eboli” we Florencji między grudniem 1943 a lipcem 1944 roku, gdy ukrywał się przed Niemcami. Pierwsze włoskie wydanie ukazało się w 1945 roku. Nie jest to więc pamiętnik ani reportaż pisany w czasie zesłania. Autor wrócił do swoich wspomnień po kilku latach, nadając im literacką formę.

Zaskoczyło mnie, jak dobrze czyta się tę książkę po ponad osiemdziesięciu latach od jej powstania. Opisy miejsc, rozmowy i portrety ludzi zachowały świeżość, a język jest piękny, plastyczny i naturalny. To zasługa talentu Carla Leviego oraz Luizy Krolczuk i Anny Wójcickiej, które przygotowały nowe polskie tłumaczenie.

Powrót do historii po 45 latach

Lubię czytać włoskie kryminały, sięgam też często po książki dotyczące kampanii włoskiej w czasie II wojny światowej. Tym razem z dużą przyjemnością przeczytałem książkę, którą trudno przypisać do jednego gatunku literackiego. „Chrystus zatrzymał się w Eboli” Carla Leviego to połączenie powieści obyczajowej, reportażu, wspomnień autobiograficznych i wnikliwego studium ludzkich charakterów.

Polecam ją czytelnikom zainteresowanym Włochami, ich historią i kulturą, a także miłośnikom dobrej literatury obyczajowej i reportażu.

Cieszę się, że po ponad 45 latach od obejrzenia filmu Francesco Rosiego wróciłem do tej historii. Tym razem za sprawą książki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *