Atlas turystyczny Rzymu - okładka

Atlas turystyczny Rzymu, A. Kłossowska

Właśnie dotarł do mnie „Atlas turystyczny Rzymu”, bogato ilustrowana książka, w której teksty o stolicy Italii napisała Anna Kłossowska – dziennikarka, pisarka i podróżniczka związana rodzinną tradycją z Włochami. Przyznam się, że obfitość fotografii spowodowała, że zacząłem „czytanie” od oglądania, a dopiero potem skupiłem się na tekście. Też tak czasem macie? Czytaj dalej! „Atlas turystyczny Rzymu, A. Kłossowska”

Legenda żeglujących gór

Legenda żeglujących gór, P. Rumiz

Curiosità: il famoso antropologo Bronisław Malinowski si stabilì a Soprabolzano per il periodo estivo dal 1923 al 1938. Na to zdanie zapisane na stronie alto-adige.com naprowadził mnie Paolo Rumiz. W książce „Legenda żeglujących gór” opisał spotkanie z Ryszardem Kapuścińskim, który przebywając w Bolzano udał się do domu, w którym mieszkał przez 15 lat Bronisław Malinowski.

Czytaj dalej! „Legenda żeglujących gór, P. Rumiz”

Paweł-Muratow-Sycylia-i-Apulia

Obrazy Włoch. Sycylia i Apulia – P. Muratow

Kiedy zobaczyłem na okładce książki Pawła Muratowa „Obrazy Włoch. Sycylia i Apulia” zdjęcie zamku Castel del Monte, sięgnąłem natychmiast do dwutomowego wydania „Obrazów Włoch”, aby odszukać w nim fragment poświęcony Apulii. Tak jak podpowiadała mi moja pamięć, rozdziału o Apulii w tej książce nie było. Skąd więc zdjęcie apulijskiego zamku w wydawanym przez „Zeszyty Literackie” tomiku?

Aby wyjaśnić tajemnicę udałem się do księgarni i zacząłem przeglądać spis rzeczy interesującej mnie książki i znalazłem w niej rozdział zatytułowany „Apulia”. Pełne wyjaśnienie zagadki znalazłem dopiero na stronie ze stopką. Otóż wchodzące w skład tomiku szkice Pawła Muratowa o Lacjum, Neapolu i Sycylii, stanowią część jego dzieła Obrazy Włoch, natomiast szkic Podróż do Apulii (pierwodruk: „Sowriemiennyje zapiski” 1925, t. 25) nie zostały włączone przez Autora do Obrazów Włoch.

Tak więc, pomimo, że posiadałem pełne wydanie Obrazów Włoch, skusiłem się też na zakup książki uzupełnionej o pominięty przez Muratowa fragment. I było warto. Nie tylko, ze względu na opisy miejsc, które odwiedziłem albo chciałem odwiedzić, ale również na perełki opisujące podróż motocyklem przez Apulię. Posmakujmy:

Wjeżdżamy na szeroką szosę. Prowadzący przygląda się jej z zadowoleniem. Kiedy trafi mu się lepsza okazja wypróbowania motocykla! Jedzie coraz szybciej, pochyla się ku nam z siodełka, wołając: „Sto!”. Ale i tak wiemy, że to sto kilometrów na godzinę: powietrze staje przed nami niby jednolita elastyczna ściana. Doznajemy jego żywiołu jak pływak żywiołu wody. To już nie jazda po ziemi, lecz lot w przestrzeni, przy tej szybkości koła nie wyczuwają nierówności i niewielkich dziur. Ale biada, gdyby trafiła się na naszej drodze kupa gruzu, gdyby kierownica odmówiła posłuszeństwa czy też motocykl uległ jakiemuś kaprysowi…

(P. Muratow, Obrazy Włoch. Sycylia i Apulia, Zeszyty Literackie, Warszawa 2013, s. 133)

Możemy się więc przekonać, że ponad czterdziestoletni wówczas Paweł Muratow potrafi pisać nie tylko o architekturze i sztuce. Chociaż to właśnie zabytki architektury i sztuki są głównymi bohaterami szkiców Autora.

 Rosyjski historyk sztuki i tłumacz, który od 1922 roku żył na emigracji, zabiera nas w podróż po Apulii pokazując między innymi Lucerę, w której Fryderyk II osadził sześćdziesiąt tysięcy Arabów, pole bitwy pod Kannami, Barlettę z jej kolosem, wspaniały zamek Fryderyka II – Castel del Monte oraz stolicę Apulii – Bari.

Co ciekawe, pisząc o nowym i starym Bari, Muratow używa określenia nowe Bari mając na myśli miasto, które „ma nieco więcej niż sto lat, zaczęło bowiem budować się w krótkie i dla Południa Włoch szczęśliwe lata panowania Murata”. Kiedy ja przyjechałem w tym roku do Bari, to dla mnie nowe były budynki z okresu racjonalizmu, budowane w latach dyktatury Mussoliniego.

Wchodząc do bazyliki św. Mikołaja w Bari, Muratow zastaje pusty kościół. Zastanawia się: „gdzie pielgrzymi, gdzie rosyjscy pątnicy, gdzie pobożni Słowianie z przeciwległego brzegu Adriatyku?”. Sam, jako emigrant, pewnie wiedział, że rosyjscy pątnicy znaleźli się w granicach Związku Sowieckiego, skąd podróżować, a zwłaszcza pielgrzymować do miejsc świętych nie było wolno, chyba, że wyznawało się jedynie słuszną religię komunistyczną. Ale to już całkiem inna historia…

 

Włochy jakich nie znacie, A. Kłossowska

Ta książka nie jest typowym przewodnikiem po Włoszech. W pierwszej chwili można pomyśleć, że jest to antyprzewodnik dla osób znudzonych już Italią, ale kiedy wczytamy się w strony zapisane przez Annę Kłossowską, to odnajdziemy książkę dla tych, którzy chcą Włochy smakować.

Włochy jakich nie znacie to przewodnik, z którym nie trafisz do najbardziej znanych włoskich zabytków, ale tam już przecież byłeś i potrzebujesz cicerone, który nawet w znanym Ci mieście lub regionie pokaże miejsca i obiekty, do których jeszcze nie dotarłeś. Miejsca te, warte są odwiedzenia, zobaczenia i zapamiętania. Po takich miejscach oprowadza nas autorka, znana dziennikarka i blogerka – Anna Kłossowska.

Książka prowadzi nas kolejno przez wszystkie regiony Włoch, wskazując w każdym z nich „dania” dla prawdziwych smakoszy. Autorka zabierze Cię ze sobą na podziemny szlak archeologiczny biegnący pod chodnikami Trydentu, zabierze do miasta stu wież, którym okaże się nie San Gimignano, ale Albenga, i wskaże, gdzie w Rzymie, apostołowie Piotr i Paweł powstrzymali lewitującego Szymona Maga, który parał się czarną magią.

Miłośnicy poloników też znajdą w książce coś dla siebie. Pisząc o Marche, autorka przypomina nam, że dzieje 2 Korpusu we Włoszek, to nie tylko Monte Cassino. Stąd pojawia się w przewodniku Ankona alla Polacca.

Każde z wybranych miejsc jest opisywane barwnym językiem przez Annę Kłosowską, która łączy kwestie historyczne czy geograficzne z zasłyszanymi legendami oraz własnymi wrażeniami. Jak w każdym przewodniku opis obiektu kończy się wskazówkami dotyczącymi dojazdu, zarówno samochodem, jak i pociągiem czy autobusem.

A dodatkowo książka zachwyca poziomem edytorskim – elegancki papier, setki dobrze dobranych zdjęć i ilustracji  oraz operowanie kolorem pozwalające na szybkie odnalezienie ciekawostek, poleceń formułowanych przez znane osoby czy wskazówek dotyczących noclegów.

Czego więcej potrzebuje miłośnik Italii?

Drugiego tomu Pani Anno!

 

 

Polak we Włoszech

Polak we Włoszech, W. Zahorski

W przypadku książki Polak we Włoszech Witolda Zahorskiego przypomniała mi się stara prawda: Nie oceniaj książki po okładce (po tytule). Tytuł książki kojarzył mi się z rozmówkami polsko-włoskimi albo informatorem, gdzie Polak przebywający we Włoszech może pozałatwiać pilne sprawy. Nic bardziej mylnego!

Książka Witolda Zahorskiego to prawdziwe kompendium wiedzy o Polakach i polskich śladach we Włoszech. Autor książki urodził się w 1912 roku w Wilnie. W czasie okupacji sowieckiej wywieziony z Wilna w głąb Rosji. Jako żołnierz II Korpusu WP przeszedł cały szlak bojowy z armią gen. Andersa. Był redaktorem pisma „Na szlaku Kresowej” (1945–1957).

Po zakończeniu II wojny światowej osiedlił się w Italii, gdzie był aktywnym działaczem ruchu kombatanckiego – w latach 1948–1989 przewodniczył włoskiemu oddziałowi Stowarzyszenia Polskich Kombatantów. Zmarł w 1989 roku, a jego grób znajduje się na cmentarzu Campo Verano w Rzymie.

Witold Zahorski

Ukazało się pięć wydań przewodnika – wszystkie były drukowane we Włoszech, w Rzymie. Pierwsze wydanie ukazało się w 1960 roku, jeszcze pod tytułem Informator polski, i było skierowane do Polaków przybywających na igrzyska olimpijskie do Rzymu. Kolejne, z 1964 roku miało tytuł Polak w Rzymie, a od trzeciego wydania, które zostało przygotowane w związku z 25 rocznicą bitwy o Monte Cassino, przewodnik nosi tytuł Polak we Włoszech.

Polak we Włoszech to najobszerniejsze zestawienie i omówienie włoskich poloniców. Autor tak rozpoczyna rozdział Italiam! Italiam!:

Niewiele jest krajów polskiej diaspory  tak związanych z polskimi dziejami, jak Włochy. Nasza religia, nasza literatura, sztuka, architektura – cała nasza kultura duchowa i materialna – nie byłyby tym, czym są bez świateł ku nam stąd płynących. Wspólnota religijna, kulturalna i jakże często wspólnie przelana krew za wspólne ideały – leżą u podłoża polsko-włoskiej przyjaźni.

Zahorski, jako żołnierz 2 Korpusu, opisuje kampanię aliancką we Włoszech i szlak jaki przebyli żołnierze generała Władysława Anders od Monte Cassino do Bolonii. Na szlaku tym znajdują się polskie cmentarze wojenne – ten najczęściej odwiedzany – pod Monte Cassino oraz w Bolonii, Cassamassima i Loreto.

Najciekawszą część przewodnika stanowi opis polskich pamiątek we Włoszech. Osobny rozdział poświęcony jest polskim miejscom w Rzymie, dzięki któremu możemy odnaleźć polski kościół pod wezwaniem św. Stanisława, ale też pomnik Marii Klementyny Sobieskiej, wnuczki króla Jana III Sobieskiego (w Bazylice św. Piotra), nagrobek generała wojska polskiego w powstaniu listopadowym, a następnie szeregowca gwardii papieskiej Józefa Korwin-Szymanowskiego czy miejsce biwaku rzymskiego Legionów Dąbrowskiego.

Opis rzymskich poloniców zajmuje prawie 100 stron, a kolejny rozdział – Z ziemi polskiej do włoskiej – zabiera nas w podróż w poszukiwaniu polskich śladów w poszczególnych regionach Italii. Witold Zahorski raczy nas opowieściami i ciekawostkami, dzięki którym dowiadujemy się, że latem 1886 roku w Merano kurację odbywał Józef I. Kraszewski, że w roku 1438 starostą zamku w Stenico był Polak, Piotr z Kłopoczyna, a w Teramo zachowały się prace polskiego malarza XVII wieku – Sebastiana Majewskiego.

Ze stron przewodnika przebija duma autora, że jest Polakiem i tęsknota za krajem, który został mu odebrany w wyniku zdrady w Teheranie i Jałcie. Konieczność pozostania na emigracji spowodowała, że Witold Zahorski odszukał skrawki polski w wielu miejscowościach Italii i spisał je z pożytkiem dla nas. Warto odszukać książkę Polak we Włoszech na allegro czy w antykwariacie i dołączyć ją do swoje biblioteki. Ja swój egzemplarz, z dedykacją Witolda Zahorskiego, kupiłem za 5 zł w antykwariacie…

 

Zdjęcie grobu Witolda Zahorskiego – nieobecni.com.pl

 

Na ratunek Italii

Na ratunek Italii, R. M. Edsel

Oglądając włoskie zabytki, niewielu z nas zastanawia się, jak wiele z podziwianych budowli i przedmiotów ocalało dzięki obrońcom skarbów. Obrońcy skarbów stali się znani szerszej publiczności dzięki filmowi z Georgem Clooneyem w jednej z głównych ról. Działali oni nie tylko na terenie Francji, Belgii, Niemiec i Austrii, ale również we Włoszech. To im poświęcona jest książka „Na ratunek Italii”. Czytaj dalej! „Na ratunek Italii, R. M. Edsel”